Reklama

Nie bez powodu Julia Rocka zatytułowała swój drugi album „Gorset”. Przez lata miała bowiem wrażenie, że sama go nosi. I że jest on coraz ciaśniej zawiązywany przez bliskich, przez nauczycieli, a także przez nią samą. Tuż przed premierą płyty artystka odwiedziła nasze studio, by opowiedzieć o swoich przeżyciach. Bo właśnie one zainspirowały ją do napisania najnowszych utworów. Muzyka ma dla mnie sens terapeutyczny – mówi młoda gwiazda w 28. odcinku Glamour Sound On. – Mam prawo powiedzieć to, co uważam, o czym myślę. Dziś autorka takich hitów jak „Oficjalna wersja zdarzeń” czy „Blow-Up” nie ucieka od samej siebie. Patrzy na siebie z większą czułością. Potrafi przytulić samą siebie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama